Pigmentacja skóry twarzy, jak sobie z nią radzić?

08:28:00 Cleo-inspire 0 Comments

Od kilku lat walczę z uporczywymi plamami pojawiającymi się na skórze twarzy. I choć nie są to plamy wielkie i na codzień mogę ukryć je pod makijażem, to jednak są one uporczywe i potrafią wpłynąć na kobiecą samoocenę. Tym bardziej, że staram się aby mój makijaż był bardzo minimalistyczny, o co trudno zadbać latem, gdy problem się pogłębia.

Gdy plamy pojawiły się po raz pierwszy, zbagatalizowałam je. Lato to jednak taki okres, który sprzyja trzykrotnie ich wystepowaniu i wzmożonej widoczności. Gdy bliskie mi osoby, zaczeły zwracać na nie uwagę, wiedziałam już, że same nie znikną, a ja muszę coś z nimi zrobić.

Najważniejszą dla mnie sprawą, było zasiągniecie informacji. W dzisiejszych czasach nie jest to takie trudne, o tyle, o ile używa się informacji z interentu z głową i z zachowaniem zdrowego rozsądku. Dzięki temu dowiedziałam się jak prawidłowo nazywa się problem, choć określeń jest kilka: melazma (z angielksiego), ostuda, hiperpigmentacja. Oczywiście sama świadomość nazwy nic mi nie da, ale pozwoliła przynajmniej szukać informacji i profilaktyki we właściwych miejscach. 

Pigmentacja skóry twarzy, jak sobie z nią radzić?

W miarę upływu czasu i wiedzy, oraz nie rozstawaniu się ani na krok bez filtra UV, koniecznie minimum 50 SPF, wprowadzeniu kilku zmian itd., natrafiłam na książkę Bożeny Społowicz "Skin Coach". I choć nie jest to żadna reklama, to jednak nie mogłabym o tej książce nie wspomnieć, bo zupełnie zmieniła "moje życie" w dziedzinie pielegnacji i walki z uporczywą pigmentacją, którą nie da się tak łatwo poskromić. 

Kiedyś czytałam nawet artykuł, czy komentarz na jakimś forum, że to śmieszne (delikatnie mówiąć, bo wulgaryzmów z tej wypowiedzi przytaczać nie będę), że płaci się jakieś osobie za to, aby powiedziała nam, żeby kupować kosmetyki za 800 zł, który zmienią nasze życie. 
No cóż, każdy, kto z zaawansowaną hiperpigmentacją, trądzikiem i innymi problemami występującymi na skórze twarzy, ma (lub miał) do czynienia, z pewnością wydał już niejedną fortunę na kosmetyki drogeryjne mające zapobiegać temu problemowi. Inwestycja w 3 lub 4 kosmetyki, które starczają na minimum 3 m-ce czy nawet pół roku (piszę z własnego doświadczenia) i mówiąc dosłownie "robią swoje", jest zdecydowanie lepszą inwestycją, niż kupowanie co tydzień innych produktów.


Dzięki tej książce, dowiedziałam się co robić i jak pielęgnować swoją twarz, aby zapobiegać powstawaniu pigmentacji, oraz niwelować to, co już się stało. Poznałam kosmetyki zupełnie nieznanych mi wcześniej marek, testowałam je miesiącami i widziałam zadziwiające rezultaty. Ponadto co miesiąc chodziłam na specjalne zabiegi do profesjonalnego salonu, który używał również proponowanych kosmetyków. Żałuje, że nigdy nie zrobiłam zdjęć przed i po, aby móc innym pokazać moje cudowne osiągniecie. 


Gdy zaszłam w ciążę, musiałam zrezygnować z kilku kosmetyków oraz z zabiegów mesoscience, na które chodziłam. Plam pigmentacyjnych pojawiło się w ostatnim okresie więcej, choć jestem pewna, że jest to również wynik działającyh w tym czasie mało zbalansowanych hormonów. My kobiety, niestety tak mamy, a ostuda po porodzie to bardzo częsty przypadek. Cały czas nie wychdziłam (i nie wychodzę) z domu bez kremu z filtrem, nawet w dni pochmurne czy w okresie zimowym. Moją walkę zaczynam na nowo, teraz, gdy mogę powrócić zarówno do zabiegów jak i do wcześniejszych kosmetyków, ale przynajmniej wiem już, co robić, aby wygrać :) 

0 komentarze: