Tureckie delikatesy i Polski grzaniec , czyli integracja smaku.

11:40:00 Maria P Cleo 38 Comments

Dziś zapraszam Was na tureckie delikatesy prosto z niemieckiego sklepu Lidl i polski grzaniec prost z holenderskiego sklepu C1000. Choć brzmi to nieco paradoksalnie, zaręczam , ze w smaku paradoksu nie ma. Muszę przyznać, że tureckie słodycze bardzo lubie, co więcej mogę je jeść, jako , że często są pozbawione mleka, glutenu i jajek. Nie są to ich pierwsze słodkości, które kosztowałam. 
Grzaniec z koleii , kupił kiedyś T. w jednym z tutejszych sklepów, szczęśliwie, był tam segment z polskimi produktami:) Nie jest to typowy grzaniec, którego kosztowałam w Zakopanym, czy nawet w jednej nadmorskiej restauracji w Polsce , w okresie zimowym. Ale nie oczekujmy zbyt wiele. Lepsze to niz nic, jest smaczny i rozgrzewa - czego więc chcieć więcej :)


delight turkish



 
„W tym, że nie zdarzy się na nowo, jest cała słodycz życia.” 


delikatesy z turcji



grzaniec polski

słodkości na talerzyku

„Gdyby Bóg jadł, jadłby słodkie rzeczy.” 


38 komentarzy:

  1. Ooooch lubie te slodkosci!!! A jesli chodzi o grzaniec, zajrzyj do mnie, podalam przepis na jeden rewelacyjny i prosty do zrobienia :))

    OdpowiedzUsuń
  2. jadłam podobne pyszności, kupowane w marks&spencer <3 nie dość, że mega dobre, to jeszcze jakie ładne! a jak wiadomo, jemy również oczami :D słodkich mikołajek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, zawsze zwracam uwage na prezencje , czy to opakowania czy samego jedzenia

      Usuń
  3. Słodkości mikiłajkowe :) Pięknie wyglądają, więc pewnie równie pysznie smakują :)

    OdpowiedzUsuń
  4. o dzięki za polecenia, przyznam, że nie zwróciłabym w lidlu na te słodycze uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy są w Polsce, ale warto się rozejrzeć :)

      Usuń
  5. A ja lubię taką włochatą turecką chałwę, mniam :-) smacznego

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja lubię te ich galareteczki... są słodkie jak cukier, ale pyszne :) wczoraj się objadałam :) mniam!

    A cytat cudowny Amelie. uwielbiam jej książki!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Slodkie, nawet bardzo, dlatego dużo się ich nie zje :)

      Usuń
  7. Na taki grzaniec mam ochotę ciągle, ale że ze mnie mama karmiąca to tylko wzdycham!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie czas, że bedziesz mogła sie nim delektować :)

      Usuń
  8. Nie widzę nazwy, ale te słodycze wyglądają jak lukumi. W Grecji też je mają, ale z tego co wiem pochodza właśnie z Turcji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to te same, możliwe, na opakowaniu mam tylku Turkish Delight posypane cukrem pudrem :)

      Usuń
  9. nie wiem jak smakuje ale wygląda obłędnie!!!!
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smakują dokładnie tak, jak wyglądają ;)

      Usuń
  10. Kombinacja smaków zaskakująca ;-) i nieznana mi :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygladaja kapitalnie,ciekawe jak smakuja:))

    OdpowiedzUsuń
  12. takie pyszności, a ja na diecie... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna dieta nie powinna wykluczać czegoś dobrego od czasu do czasu.

      Usuń
  13. Zrobiłaś mi smaka na jedno i drugie,,tak pysznie podałaś!!Mniam!

    OdpowiedzUsuń
  14. wszystko wygląda tak pysznie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. och słodycze !!!to jest to co tygryski lubią najbardziej!!!!!!!!!!apetycznie wyglądają;-)))pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
  16. Grzańców nie lubię, ale słodycze wszelkiej treści tak :)) te wyglądają smakowicie!

    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś jadłam te glutki i były całkiem smaczne :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. ooo nie znam:) chetnie przgarnela bym jednego do kawki.

    OdpowiedzUsuń
  19. A za mną tak bardzo chodzi jakikolwiek deser........ aaaa potrzebuje cukru!

    OdpowiedzUsuń
  20. Słodkości wyglądają bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdaje się, że to słodkie to rachatłukum. U nas niemal nieznane, najpopularniejsze o smaku różanym. Być może ktoś może to kojarzyć z "Opowieściami z Narnii" - kiedy czarownica wyczarowała je dla Edmunda.

    OdpowiedzUsuń